The Crimson Jazz Trio - King Crimson Songbook vol. 1
Moda na jazz rockowe adaptacje znanych tematow rocka i popu trwa. O ile jednak chwytliwe hity są łatwym łupem, o tyle eksperyment Iana Wallace'a z muzyką King Crimson zaskonczy nawet najbardziej wytrawnych znawców tej materii. Dotychczas adaptacje muzyki formacji Roberta Frippa miały incydentalny charakter. W zasadzie tylko 21st Century Schizoid Band i orkiestra symfoniczna Andre Keelinga porwały się kompleksowo na te muzykę, raczej nie ingerując w oryginalną budowę i klimat kompozycji legendy rocka progresywnego. Na tym tle propozycja The Crimson Jazz Trio, nazywanego też The CJ3, wypada wręcz rewolucyjnie. Pomysłodawcą jest wieloletni perkusista King Crimson Ian Wallace (grał m.in. z Bobem Dylanem, Boonie Raitt, Crosby, Stills and Nash, Donem Henleyem, Jackosnem Brownem, Brianem Eno, Alvinem Lee, Jonem Andersonem i Procol Harum), jednak jego jazzowe inklinacje były dotąd skrzętnie skrywane. A szkoda, bo jako lider i filar sekcji rytmicznej wypada świetnie. Nie bez znaczenia jest też znajomość niuansów crimsonowskich wątków. Wydawać by się mogło, że zawiłe, zbudowane jak minisuity tematy nie poddadzą się przeróbkom, a jednak pod palcami Jody'ego Nardone'a (fortepian), przy wtóze grającego na bezprogowym basie elektrycznym Tima Landersa, ta flagowa kompozycja King Crimson wypada wiarygodnie w konwencji mainstreamowego jazzu. Wiele satysfakcji przynosi też 'Three Of A Perfect Pair' i 'I Talk To The Wind', które wypadają, jakby były wręcz stworzone do jazzowych transkrypcji. Wśród ośmiu tematów albumu perłą jest piękna wersja 'Starless', które bazując mocno na oryginale, przez ponad dziesięć minut bawi się harmonią, klimatem i melodyką oryginału. Pomysł powierzenia głównego tematu basowi (znakomite solo) staje się lokomotywą tej płyty.
Na kolejnym albumie planowanej serii pojawi się inny pianista. Czy lepszy? Zachęcony przez samego Roberta Frippa Wallace już pracuje nad materiałem.