Exposure


Robert Fripp
Exposure DGM
*****

W połowie lat siedemdziesiątych Robert Fripp rozważał zerwanie z karierą muzyka i ze światem rocka. W 1974 rozwiązał zespół King Crimson i zaintrygowany doktryną Grigorija Iwanowicza Gurdżijewa, wielkiego myśliciela, autora Beelzebub's Tales To His Grandson, podjął studia Society fo Continuous Education Johna G. Bennetta, ucznia i popularyzatora myśli mistrza. Dopiero pobyt w tej niezwykłej szkole, urządzonej w Sherborne Hills w Gloucestershire, wymagający podporządkowania się niemal klasztornej dyscyplinie, nadał jego życiu, jak sam twierdził, prawdziwy sens. Jednakże w końcu 1976 roku przyjął po długich wahaniach propozycję Petera Gabriela udziału w nagraniu w Toronto jego pierwszej solowej płyty, Peter Gabriel, a rok później został producentem drugiej, opatrzonej takim samym tytułem. W jego artystycznym przebudzeniu mieli też udział David Bowie i Brian Eno, którzy w 1977 roku zaprosili go do Berlina do udziału w pracy nad albumem Heroes. Wspomnieć też trzeba, że w tym samym roku Fripp wyprodukował w Nowym Jorku, dokąd kilka miesięcy wcześniej się przeprowadził, ambitną solową płytę Daryla Halla z duetu Hall & Oates, Sacred Songs.
Wszystkie te doświadczenia były zachętą do wznowienia własnej działalności twórczej. I już 5 lutego 1978 roku gitarzysta zadebiutował oficjalnie jako solista występem w klubie Kitchen w nowojorskim SoHo. A od kilku tygodni pracował już wtedy w nowojorskim studiu Hit Factory przy współudziale takich muzyków, jak Gabriel, Eno, Hall, pianista Barry Andrews, podpora XTC, basista Tony LEvin i perkusista Jerry Marotta, współpracownicy Gabriela (Levin trafił później do King Crimson), oraz perkusista Phil Collins, muzyk Genesis, nad własną płytą o roboczym tytule The Last Of the Great New York Heart-Throbs, ostatecznie nazwaną Exposure.
Recz zostałą ukończona dopiero w styczniu 1979 roku. Sesja przeciągnęła się w czasie o kilka miesięcy, ponieważ firma RCA nie wyraziła zgody na udział w części nagrań Halla i trzeba było kilka jego partii zastąpić innymi, w wykonaniu ściagniętego z Anglii Petera Hammilla, a także Terre Roche z zespołu The Roches, z którym Fripp współpracował w tym czasie jako producent.
Płyta Exposure ukazała się w kwietniu 1979 roku. Sam Fripp twierdził, że była dla niego próbą wypowiedzenia się w zwykłej popowej piosence. Ale choć w repertuarze dominowały krótsze formy, pozbawione epickiego rozmachu kompozycji King Crimson, a wśród nich nie brakowało mniej lub bardziej konwencjonalnych piosenek, całość na pewno nie miała nic wspólnego z muzyką pop. Sama tylko różnorodność stylistyczna oraz bogactwo nowatorskich rozwiązań aranżacyjnych i brzmieniowych sprawiały, uż rzecz nie poddawała się łatwym klasyfikacjom, a w późniejszych latach wywarła ogromny wpływ na innych muzyków, m.in. śladów wykorzystanych na niej. Pomysłów można się było doszukać na innym przełomowym albumie, My Life In The Bush Of Ghosts Eno i Davida Byrne'a, oraz płytach Rogera Watersa. Eric Tamm, znawca twórczości Frippa, nazwał ją jego Sierżantem Pepperem, a więc ukoronowaniem poszukiwań artystycznych z tamtych lat, arcydziełem. Pomyślana została jako rodzaj concept albumu, opowieści o tym - jak wyjaśniał sam twórca - co kilka lat wcześniej skłoniło go do zerwania z muzyką, co działo się z nim w tamtym okresie i co sprawiło, że mimo wątpliwości zdecydował się powrócić na rockową scenę. On sam napisał wszakże tylko jeden tekst, do You Burn Me Up, I'm A Cigarette, większość pozostałych była natomiast dziełem jego przyjaciółki Joanny Waltob, z wyjątkiem Here Comes The Flood autorstwa Gabriela. W wielu nagraniach pojawiały się też wplecione w nie wypowiedzi, np. w Disengage matki Frippa, w You Burn Me Up I'm A Cigarette Shivapuriego Baby, stotrzydziestosiedmioletniego mędrca z Nepalu, a w kilku miejscach, chociażby w Exposure i Water Music I - Bennetta.
Funkcję wstępu, Preface, pełni na Exposure intrygujący kolaż dźwiękowy, na który składają się: pytanie Eno, skierowane zapewne do Frippa, czy nie zechciałby posłuchać jego nowej muzyki, mającej ponoćwalor komercyjny; przyjemny acz dysonansowy grupowy śpiew; słowa realizatora dźwięku, domagającego się powtórzenia nagrania, dzwonek telefonu, odgłosy kroków, kolejny dzwonek i, po podniesieniu słuchawki, dobiegające słuchacza zdławione gitarowe akordy, wprowadzające pierwszy właściwy utwór. Finałem, Postscript, są znowu słowa Eno, zapewniającego, że wszystko to - w domyśle zawartość Exposure, chociaż oryginalnie wypowiedź dotyczyła zapewne czegośinnego - nieprawda, magiczna sztuczka, wpisujące Exposure w cudzysłów, odbierające albumowi wszelką pretensjonalność (po nich pojawiają się jeszcze odgłosy odkładanej słuchawki i kroków). Te dwa nagrania spinają kilkanaście kompozycji, wśród których znalazły się rzeczy tak różne, jak You Burn Me Up I'm A Cigarette - pastiż punk rocka, skompowany z Hallem i przez niego zaśpiewany; Breathless i Disengage - pełne furii kingcrimsonowe granie, w pierwszym przypadku instrumentalne, w drugim wzbogacone równie wściekłym śpiewem Hammilla; North Star - piękna ballada przesycona soulowym duchem, kolejny owoc współpracy z Hallem, z jego uduchowioną partią wokalną; Chicago - mroczny blues stworzony z Hallem, ale wykonany przez Hammilla; NY3 - rzecz oparta na riffie wziętym z Foxy Lady Hendrixa, udziwniona kłótnią sąsiadów Frippa przekształconą w swoiste rapowanie, Mary - wysmakowana klasycyzująca ballada, również wynik współpracy twórczej z Hallem, ale z głosem Terre Roche; Exposure - minimalistyczny utwór rockowy skomponowany z Gabrielem, znany w innej wersji z jego płyty, tu z gitarowym graniem techniką frippertronics w tle, z przerażającym krzykiem Roche, powtarzającym jedno słowo: Exposure!, z powracającą kilkakrotnie wypowiedzią Bennetta: Nie można osiągnąć celu bez cierpienia; Urban Landscape, Water Music I i Water Music II - urzekające pejzarze dźwiękowe stworzone z pomocą frippertronics; I May Not Have Had Enough Of Me But I've Had Enough Of You - zappowski jazz rock podminowany dawką punku jako tło dla demonicznego duetu Hammilla i Roche; Here Comes The Flood - podniosła pieśń Gabriela, zaśpiewana przez niego z akompaniamentem głównie fortepianu, znana w innej, jednoznacznie rockowej wersji z jego albumu. Niejako sercem całej tej autobiograficznej opowieści muzycznej jest natomiast nagranie First Inaugural Address To The I.A.C.E Sherborne House, kondensujące czterdziestominutowy wykład Bennetta w rodzaj trzysekundowej pigułki; chwila szumu; odsyłąjąca jednak myślącego słuchacza do doktryny Gurdżijewa.
Niezwykły to album, na pewno najważniejszy w całym solowym dorobku Frippa, bez wątpienia też dorównujący najwybitniejszym dokonaniom King Crimson. Dobrze więc, że doczekał się wreszcie właściwej, starannie zremasterowanej, rozszerzonej edycji dwukompaktowej. Tym bardziej, że dotychczas na CD dysponowaliśmy jedynie wersją zremiksowaną przez Frippa w 1983 roku. I dopiero edycja najnowsza przynosi remiks pierwotny, właściwy, a jeśli ktoś przyzwyczaił się do późniejszego, otrzymuje go również - na drugim dysku. Chociaż nie jest to dokładnie ta wersja, którą znamy. W kilku utworach przywrócono bowiem usunięty z nich przed laty głos Daryla Halla. Zabieg przeprowadzaono jednak niezbyt konsekwentnie, np. utwory Mary i Exposure nadal śpiewa Terre Roche, a dopiero wśród nagrań bonusowych znajdujemy też wykonania Halla. Dodajmy, że niektóre utwory przedstawiono aż w trzech wersjach, np. Chicago - w pierwotnej z Hallem, znanej nam z płyt dotychczas z Hammillem i alternatywnej, kto wie czy nie najlepszej, z Hammillem i Roche. Tak czy inaczej - edycja wzorcowa klasycznego albumu, wydana w dodatku bardzo pięknie, w tekturowej okładce imitującej dokładnie kopertę wydania winylowego, z grubą książeczką pełną informacji i unikalnych zdjęć, np. Frippa i Debbie Harry w filmie Alphaville Amosa Poe, chyba nigdy nie ukończonym, w każdym razie nie z udziałem lidera King Crimson.

Autor: Wiesław Weiss
Teraz Rock 8 (42) sierpień 2006