Niezapomniane płyty historii rocka - Discipline


Dyscyplina nie jest celem samym w sobie, jest zaledwie środkiem do osišgnięcia celu.

25 września, 1794 roku; Robert Fripp, bóg progresywnego rocka, lider najlepiej grającej go formacji w historii - grupy King Crimson, bedąc z nią wtedy u szczytu popularności i artystycznego rozwoju, po wydaniu rewelacyjnego albumu Red zupełnie niespodziewanie, po raz drugi "uśmiercił" ten zespół. Dlaczego?

Gdyby Fripp nie był Frippem, a więc artystą powszechnie znanym z potęgi własnej osobowości, to można by go posądzić, że i on, podobnie jak wiele innych gwiazd, nie wytrzymał presji sławy i że przeżył wówczas jakieś irracjonalne załamanie nerwowe.

Ale Fripp jest Frippem, wielkim twórcą, a przy tym człowiekiem umiejącym zachować dystans do tego, co robi. Dlatego zawsze na tyle, ile mógł, starał się odzielać swoje życie osobiste od zawodowego. Stąd też za tą zaskakującą decyzją stały przede wszystkim przyczyny czysto artystyczne. Przede wszystkim, ale nie jedynie, bo na pewno w jakimś stopniu odpowiedzialna za to była też jego powszechnie znana niechęć do tzw. reguł życia estradowego. Wręcz chronicznie nie znosił wywiadów, konferencji prasowych, sesji fotograficznych i bezlitosnego zaglądania mu do sypialni.

Był to jednak, jak wspomniałem, tylko dodatkowy powód rozwiązania King Crimson, gdyż o wiele istotniejsze było to, iż właśnie w tym okresie Fripp po prostu przestał wierzyć w swoje możliwości twórcze. Uświadomił sobie, że dotarł do jakiejś nieprzekraczalnej granicy, że wraz z Red tak wysoko podniósł poprzeczkę, iż w tym nie czasie stać go na skok jeszcze wyżej. A uczciwość i bezkompromisowość nie pozwalały mu nawet na próby robienia czegoś gorszego. W tej sytuacji nie miał wyjścia.

Uczciwość i bezkompromisowość to wspaniałe zalety, któe jednak potrafią czasem nieźle pokomplikować życie. Bo Fripp zrozumiał wtedy też, że skoro z tak znakomitymi muzykami (jak ci, którzy go wówczas wspomagali) nie potrafi stworzyć czegoś prawdziwie wartościowego, to tym bardziej bez nich niewiele wskóra. Wygladało na to, że nie pozostało mu nic innego, jak odłożyć instrument na półkę. I pewnie by to zrobił, gdyby nie wymyślił, że może zacząć uczyć gry na gitarze. To pozwalało przecież na dalsze granie i ćwiczenie, a nie przymuszało do komponowania, a tym bardziej do publikowania czegokolwiek.

Fripp jako pedagog funkcjonował przez kilka następnych parę lat, ale już po kilkunastu miesiącach zaczął się angażować w projekty innych wykonawców. Jako gitarzysta, a czasem także jako producent, wspomagał m.in. zespoły Blondie i Talking Heads oraz solistów- Bryana Ferry'ego, Petera Hammilla, Petera Gabriela, Davida Bowie i w najszerszym zakresie Briana Eno.

Dopiero pod koniec lat 70., gdy wreszcie w pełni odzyskał wiarę w siebie i w swoje możliwości twórcze (po zrealizowaniu kilku projektów indywidualnych), zaczął na poważnie myśleć o wskrzeszeniu dawnego zespołu. Dokonał tego w 1981 roku. Obok lidera, utworzyli go: Bill Bruford- doskonały perkusista grający już w King Crimson,Adrian Belew- wokalista i gitarzysta związany wcześniej z Talking Heads i z Frankiem Zappą, oraz Tony Levin- basista, były współpracownik Johna Lennona i Petera Gabriela.

Efekt ich wspólnej pracy - krążek Discipline pojawił się we wrześniu tegoż roku. Wzbudził wielką sensację. I to w dwójnasób. Raz - niezwykle wysokim poziomem artystycznym, a dwa - pachnącą New Wave nowoczesnością. Bo reaktywowany King Crimson wręcz idealnie wpisał się w tamten czas. Żadnego typowego dla jego pierwszej edycji patetyzmu i jazzu ani też charakterystycznych dla drugiej - nerwowości i drapieżności. Trzeci King Crimson to porządek, precyzja i tytułowa discyplina. Kluczem do zrozumienia tej muzyki było zacytowane na wstępie motto. Nowy materaił powstał bowiem w oparciu o zasadę absolutnego podporządkowania się muzyków idei zespołowego grania.

Praktycznie oznaczało to, że każdy z nich wydobywał ze swojego instrumnetu pojedyńcze dźwięki, które dopiero z pewnej perspektywy układały się w rewelacyjnie spójną całość. Trochę podobnie, jak kiedyś powstawały dzieła malarzy impresjonistów. Obok niewiarygodnej precyzji aranżacji i techniki wykonawczej (co zrozumiałe ze względu na tak wyrafinowaną metodę tworzenia muzyki), Discipline zachwyca także pięknem melodii (Frame By Frame, Matte Kudasai) i brzmieniową niezwykłością partii gitar (Elephant Talk i The Sheltering Sky).

Autor: Jerzy Skarżyński
Radio Kraków