Bill Bruford, David Cross, Robert Fripp oraz John Wetton wystąpili w nowojorskim Central Parku by zagrać swój ostatni koncert - pomyśleć, że wtedy tego nie wiedzieli.
"Na scenie było wystarczająco dużo testosteronu, by polecieć F-14" - wspomina Wetton. Nie tylko on czuł że ten koncert był niezwykły. Fripp zapamiętał ten koncert przede wszystkim za energię, której nie czuł od pierwszych występów King Crimson z 1969 roku - "koniec mojego kręgosłupa zanotował 'nie z tego świata'".
Było to spowodowane dużymi nadziejami na to że tak samo jak Hyde Park w 1969, Central Park przyczyni się do przedstawienia muzyki King Crimson szerszej publiczności. "Wszyscy w Island i Atlantic wierzyli w nasz zespół, wspierała nas świetna grupa menadżerów. Według mnie byliśmy najlepsi w całej tej grze - powiedział basista.
A niewiele brakowało do tego, by koncert został odwołany z powodu problemów technicznych. Fripp zadecydował, by odwołać występ, chyba że problemy techniczne zostałyby zniwelowane. Zagłosowano i zdecydowano by zagrać. Parę minut po 20:30, kiedy miodopłynny strumień No Pussyfooting - niedostępny w USA w tamtej chwili - zaczął łagodnie wypełniać przestrzeń, Crimsoni wyszli na scenę zaczynając od silnie zapalnej wersji 21st Century Schizoid Man.
Kończąc swój występ grupa zagrała swój epicki utwór Starless. Fripp wspomina: "gdy słońce chyliło się ku linii horyzontu czerwone światła oświetliły zespół od tyłu. Dla mnie był to oszałamiający teatralny moment uwydatniający napięcie pomiędzy utworem a grupą. Moment rezonansu (Dla Frippa ten koncert był niepowtarzalny także z innego powodu. W tym czasie było już jasne że Cross musi odejść z zespołu, który grał coraz mocniej i głośniej. Brakowało miejsca na tak liryczny instrument jak skrzypce. Cross: "mój styl grania na wiolonczeli rozwijał się jednostajnie, kiedy szukałem dźwięków pasujących do potężnej gitary Frippa. Ale maszyna rytmiczna Wetton-Bruford stawała się coraz bardziej dominująca z występu na występ. Grali coraz głośniej". Fripp podczas tego koncertu wiedział że jest to ostatni występ z Crossem na pokładzie. Wspominał że był bliski płaczu podczas grania Starless ponieważ utwór, a raczej jego treść, dotknęła właśnie jego (Starless to utwór o rozpadzie przyjaźni) - przyp. tłum.).
Wetton: "Nie sądzę, by zespół często osiągał taki poziom energii. Nie sądzę by w tamtych czasach było wiele grup które grały podobnie jak my i które potrafiły na nas wpłynąć.
Potem Wetton cieszył się o wiele bardziej lukratywną karierą w zespole Asia. Jednak nie ma żadnych wątpliwości, który okres w jego karierze znaczy dla niego najwięcej. "Wszystko co zrobiłem w Asia i w innych zespołach to tylko lukier na torcie. Ten koncert był jedyny i niepowtarzalny... był taki płaczliwy i jednocześnie pełen emocji. Powinien być czegoś początkiem aniżeli końcem.
autor: Sid Smith
tłumaczenie: Daniel Barnaś (Crimsoid)