The ProjeKcts


Jakby naturalną koleją rzeczy wszystkie kolejne składy King crimson wcześniej czy później w jakiś sposób wyczerpywały formułę - i rozpadały się. Wtedy zespół albo odchodził w chwilowy niebyt, albo Fripp tworzył go na nowo - często przy pomocy tych samych muzyków, zwykle zaś z radykalną zmianą muzycznej estetyki. Nie mogło więc być zaskoczeniem, że i sześcioosobowe 'podwójne trio', którego skład uformował się na wiosnę 1994 roku, w pewnym momencie, a konkretnie w 1997 roku, spotkał podobny los. Podobny, lecz nie ten sam. Double trio rozpadło się, ale... na kilka mniejszych zespołów, które łączyły muzyków King Crimson w różnych konfiguracjach (zawsze jednak uwzględniając w składzie Frippa i Gunna). Zespoły zostały ogólnie nazwane The ProjeKcts. Było ich cztery - i oczywiście kazdt miał swój numer.
ProjeKct One stworzyli Robert Fripp, Trey Gunn, Tony Levin i Bill Bruford. ProjeKct Two to Fripp i Gunn oraz Adrian Belew, tyle że nie w roli gitarzysty, a perkusisty (używał elektronicznych V-drums). W ProjeKct Three poza Frippem i Gunnem grał także Pat Mastelotto, a w P4 tę trójkę uzupełniał Tony Levin. Później był jeszcze ProjeKct X, ale to trochę inna historia...
Członkowie King Crimson A.D 1996 zawsze narzekali, że sześcioosobowy skład jest niewygodny - trudno zebrać wszystkich razem na próby czy trasy koncertowe. Tymczasem sytuacja, kiedy muzykowało się w The ProjeKcts w trzy lub co najwyżej 4 osoby, była dużo prostsza. Takie zespoły był bardziej mobilne, łatwiej mogłby grać koncerty, ale spełniały też inną, może nawet ważniejsza funkcję. Zrzucały bowiem ciężar legendy King Crimson i pozwalały na twórcze poszukiwania - nowych dźwięków, nowych sposobów grania, nowej estetyki.
Czteroosobowy ProjeKct One był zaplanowany jako pierwszy, ale pierwsze nagrania stworzyło trio ProjeKct Two. Z efektami jego trzydniowej sesji studyjnej (19-21 listopada 1997) można się zapoznać na dwupłytowym albumie Space Groove (DGM, 1998). To dośćschematyczne granie, czuć, że panowie nie do końca jeszcze wiedzą, jak wykorzystać nowe możliwości. Dlatego jest to w większości muzyka dość nużąca, niewiele się w niej dzieje, Adrian Belew nie jest świetnym perkusistą, ale kombinuje, łamie rytmy. Co ważne, dobrze rozumie się z Gunnem. A Fripp bawi się swoimi dziwnymi brzmieniami, niemelodyjnymi solówkami... Ciekawe, że rzeczywiście nie ma tu ciężkiego, karmazynowego grania. Często jednak brakuje także karmazynowej błyskotliwości. Choć drugiej płyty, gdzie utwory są krótsze i dzięki tytułom tworzą ciekawą '"podróż kosmiczną", słucha się całkiem przyjemnie.
ProjeKct One jako pierwszy pojawił się na scenie - dał cztery koncerty (1-4 grudnia 1997) w Londynie. Udokumentowano je albumem Live At Jazz Cafe (DGM, 1999), a także wydanym w King Crimson Collectors' Club Jazz Cafe Suite, 1997 (2002). Niestety obie płyty obrazują słabośćtej formacji. Improwizacjom brak serca, ale także pomysłów. Co gorsza, zespół zdecydowanie nie jest zgrany. Bruford i Levin to dobra sekcja rytmiczna, ale gra trochę jakby na przekór pozostałej dwójce (może dlatego Crimson w latach 80'tych w zasadzie nie improwizaował?). Czasami ma się teżwrażenie, że grają jakby od niechcenia, nie starają się ani zaprezentować swoich możliwości technicznych, ani nawet wymyślić czegoś interesującego, a Fripp z Gunnem nie bardzo się jeszcze odnajdują w sytuacji. Live At Jazz Cafe to kilka krótszych improwizacji, czasami nawet zbliżających się do jazzu (1 ii 2), najczęściej pełnych spięcia, bez klimatu i nastroju (np 4 i 1, czy 4 ii 4). Jazz Cafe Suite mierzy się z dłuższymi formami - dlatego więcej tu prób urozmaicenia struktury, cały czas jednak nie jest to muzyka, jakiej po tak wybitnym instrumentalistach można by oczekiwać.
ProjeKct Two był w trasie obejmującej USA, Japonię, Anglię i Kanadę od lutego do lipca 1998 roku. Nagrania z tego okresu możemy znaleźćna Live Groove (DGM, 1999), na którym wybrano to, co najlepsze z tournee, oraz na obejmującym cały jeden występ, wydanym w KCCC Live In Northampton, MA, 1998 (2001). W porównaniu ze Space Groove brzmienie obu płyt jest ciekawsze - pełniejsze, a także badziej urozmaicone (więcej nowych dźwięków). W porównaniu ze Space Groove brzmienie obu płyt jest ciekawsze - pełniejsze, a także bardziej urozmaicone (więcej nowych dźwięków). Te improwizacje mają już naprawdę ciekawą strukturę - można wręcz mówić o swego rodzaju utworach (Light ConstruKction czy The Deception Of the Thrush, które zresztą weszło do repertuaru Crimson na stałe). Są nawet fragmenty z ciężkimi riffami, brzmiące po prostu jak King Crimson (Heavy COnstruKction, X-chayn-jiZ), zwłaszcza, że Fripp powrócił do bardziej naturalnych brzmień gitary. Live In Northampton z 1 lipca obejmuje podobny repertuar co Live Groove, pokazując przy tym, że cały koncert P2 mógł być naprawdę interesującym show.
Następnym z ProjeKctów, mimo że trzeci z kolei, nosił numer cztery. Prawdopodobnie dlatego, że grało w nim czterech muzyków, za to w ostatnim, czyli ProjeKct Three, było ich trzech. ProjeKct Four występował w USA w okresie październik-listopad 1998, dając w sumie siedem koncertów. Na West Coast Live (DGM, 1999), na którym znajdziemy fragmenty różnych występów, słychać, że muzycy dobrze się dogadują. A może wrećz za dobrze. Nie ma tu w zasadzie lidera, jakim w P2, a potem w P3 był Fripp, a muzyka tworzy zwartą, transową całość (Ghost Part 1). Trochę brak formy, jest za to dużo muzczynej treści i granie to wypada naprawdę fascynująco. Jeszcze ciekawszą propozycją jest klubowe Live In San Francisco (The Roar Of P4), nagrane 1 listopada. Brzmi potężniej, ma więcej ciekawych struktur (choćby Ghost właśnie), a także lepszy repertuar, bogatszy chociażby o Heavy ConstruKction czy Light Construction z dorobku P2.
Ostatni z numerowanych ProjeKctów zagrał zaledwie pięc koncertów w dniach 21-25 marca 1999, w Austin i Dallas w USA. Na płycie Masque (DGM, 1999) P3 udowadnia, że najbardziej emocjonującą muzykę Crimsoni tworzą we trzech. Mastelotto dalej, jak podczas pracy z P4, kombinuje z loopami, czasem tylko wrzuci mocniejszy rytm (np. Masque 9), doskonale zgrywa się z Gunnem, a Fripp naprawdę rozpościera skrzydła. Dużo tu dźwięków nastrojowych, mrocznych klimatów (Masque 7), ale także... ładnych melodii (Masque 1, Masque 3). Zaś świetne klubowe Live In Austin, TX, !999 (koncert z 25 marca wydany w 2005), z repertuarem będącym jakby przekrojem dorobku ProjeKctów, to fantastyczne podsumowanie ich pracy.
Natomiast wspomniany na początku tajemniczy ProjeKct X to... po prostu czteroosobowy skład King Crimson z 2000 roku. Na Heaven And Earth (DGM, 2000), płycie sygnowanej właśnie ta nazwą, umieszczono improwizacje zarejestrowane podczas prób i sesji nagraniowej płyty The ConstruKction Of Light. Nagrania te noszą niestety ślady zmęczenia muzyków. Brak w nich radości grania, jaka charakteryzowała chociazby P3, więcej tu chaosu niż fajnych muzycznych pomysłów (np Six O'Clock). Wyróżnia się jedynie, zamieszczony zresztą na The ConstruKction Of Light, tytułowy Heaven And Earth.
Omówione płyty - Live At The Jazz Cafe, Live Groove, Masque, i West Coast Live- pojedynczo zostały wydane w 1999 roku jedynie w Japonii. W Europie ukazały się razem jako boks King Crimson - The ProjeKcts (DGM. 1999). Podsumowane zostały także składanką Deception Of The Thrush: A Beginners' Guide To ProjeKcts (DGM, 1999), niestety nie oddającą w pełni fenomenu ProjeKtów.

Autor: Jordan Babula
Teraz Rock 8 (30) sierpień 2006